Oj długo mnie nie było...
Najpierw wizyta rodziny, w między czasie podróż do pediatry na roczny bilans syna, mała konserwacja maszyny do szycia... a blog... chwilowo musiał poczekać :) Ale nie czekał bezczynnie, ponieważ w wolnych chwilach powstawała misiowa baletnica na specjalne życzenie małej Tosi :)
Tosia uwielbia misie, różowy kolor i przebieranie zabawek :) I to wszytko próbowałam połączyć w jedno. Niestety okazuje się, że w sklepach z tkaninami jest nie tylko deficyt kolorowych polarów, ale też różowej bawełny! Na szczęście poratował mnie punkt z tkaninami na Piłsudskiego. Udało mi się zdobyć piękną jasno-fioletową bawełnę, która pasowała idealnie do mojego wyobrażenia o pannie misiowej :)
I tak dzień po dniu kolejne elementy misiowej baletnicy zaczęły się składać w całość. Po niecałym tygodniu przytulanka była gotowa do swojej pierwszej dalekiej podróży w świat!
Misiowa baletnica to wysoka panna, ma aż 60 cm wysokości. W całości uszyta z bawełny, jedynie oczy i nos uszyte z filcu.
Jak widać misiowa panna jest elegantką :) Na szyi nosi korale z perełek (które mama Tosi może spokojnie używać jako bransoletkę ponieważ naszyjnik ma zapinkę z tyłu), a także kokardę przy uszku (która dopasowana jest kolorystycznie do spódniczki).
Spódniczka wykonana została z organzy (wycięta z koła), obszyta kolorowymi tasiemkami i wykończona ozdobną białą tasiemką oraz kokardą. Pannę misiową można spokojnie przebierać, ponieważ spódniczkę można zdejmować (jest na gumce).
Teraz przed misiową baletnicą pierwsza podróż życia! Z Dolnego Śląska pojedzie na Pomorze, aby tam spotkać się z Tosią. Mam nadzieję, że zostaną najlepszymi przyjaciółkami ;) Trzymajcie kciuki!